●  OPIEKA DUSZPASTERSKA • WSPARCIE

„Jeśli parafia nie żyje duchowym dynamizmem właściwym ewangelizacji, naraża się na ryzyko bycia strukturą skupiającą się na sobie i sklerotyczną, która proponuje doświadczenia pozbawione już ewangelicznego i misyjnego smaku, być może przeznaczone tylko dla małych grup. Odnowa ewangelizacji wymaga nowej uwagi i różnorodnych propozycji duszpasterskich, aby Słowo Boże i życie sakramentalne mogły dotrzeć do każdego w sposób odpowiadający jego sytuacji życiowej”.

W ocenie wielu osób tzw. „turystyka religijna” może wydawać się nieprawdopodobnie bezsensowna, a chociażby ze względów logistycznych i/lub finansowych niemożliwa i nieopłacalna. Bywa, że  w niektórych przypadkach (ze względów formalnych) jest bezcelowa. Jednak obecnie – zwłaszcza w obrębie dużych aglomeracji miejskich, lecz nie tylko –  „turystyka religijna” stała się bardzo powszechna Tymczasem nie są to pielgrzymki, lecz „wyprawy odkrywcze” w poszukiwaniu grup duszpasterskich, wspólnot a jeszcze częściej duszpasterzy, wśród nich m.in kaznodziejów i  spowiedników. Natomiast w sytuacjach trudnych, aby można je skutecznie i pozytywnie rozwiązać, bywa iż odległość stanowi pewien bufor ochronny np. przed stygmatyzacją w środowisku, presją środowiskową i/lub wyalienowaniem. Wiele razy to czego nie ma i/lub co jest niemożliwe do zrobienia w jednej parafii, równolegle jest osiągalne i możliwe do zrealizowania w innej.

Obecna ruchliwość (mobilność) społeczna sprawiła, że wraz z większą otwartością poszczególnych osób zanikły czynniki niegdyś dzielące ludzi. Co także ma istotny wpływ na zmianę znaczenia słów „parafia własna”. Aktualnie (jeszcze) wskazujące na formalną (administracyjną) przynależność terytorialną osoby do parafii, ale już nie zawsze a nawet coraz rzadziej określając „własne” miejsce przeżywania wiary. Kościół parafialny jako miejsce liturgii, nabożeństw i innych zgromadzeń modlitewnych zaprzestał być miejscem „koniecznym” dla podtrzymania tradycji bo „wypada” chodzić do kościoła w parafii.

Szczególnie dla osób pragnących wiarę przeżywać, kościół parafialny przestał już być (z przyzwyczajenia) „obowiązkowy”. Jeszcze większe znaczenie, aby nie być „przywiązanym” do własnej parafii mają osoby mające dylematy moralne i/lub przeżywające kryzys wiary lub od Kościoła w ogóle odeszły. Wówczas z reguły najbardziej liczy się  anonimowość i to wszystko, co w najszerszym zakresie mieści się w tym określeniu. Wszak bezimienność jest jakąś formą „ochrony” przed np. kompromitacją z powodu porażki. Jednakże dla osób, które borykają się z problemami bardzo istotne jest także to komu mogą zaufać, aby móc te, częstokroć delikatne, osobiste sprawy bez żadnych oporów ujawnić.